2007/05/01
Linkin Park
Minutes To Midnight
Warner
4
 
Wake; Given Up; Leave Out All The Rest; Bleed It Out; Shadow Of The Day; What I’ve Done; Hands Held High; No More Sorrow; Valentine’s Day; In Between; In Pieces; The Little Things Give You Away
Skład: Chester Bennington – voc; Mike Shinoda – voc; Joseph Hahn – DJ; Brad Delson – g; Dave Farrel – b; Rob Bourdon – dr
Produkcja: Rick Rubin i Mike Shinoda
 
Pamiętam, że przy okazji Meteory, poprzedniego regularnego albumu Linkin Park (bo natłukli kilka mniej regularnych), ktoś pozwolił sobie na złośliwą zagrywkę. W Internecie pojawił się połączony komputerowo miks przebojów z pierwszej i drugiej płyty. Pushing Me AwayNumb. Po wyrównaniu tonacji, tempa itp., okazało się, że są zbudowane identycznie. Minutes To Midnight zamknie dziób podobnym żartownisiom. Zespół postanowił się zmienić, pokazać, co potrafi. Z udanym rezultatem.
Na pierwszy ogień promocji rzucono dość zachowawczy What I’ve Done. Słusznie, słuchacze muszą być wprowadzani łagodnie. Ale poza tym znajdziemy na płycie tylko jeden moment, wyraźnie przypominający dawne dokonania (ballada Leave Out All The Rest). Zresztą, nawet w tych kawałkach słychać zmiany. „Normalny” Linkin Park przerzucałby między sobą rapowane partie Mike’a Shinody i śpiew Chestera Benningtona. Tym razem na polu boju zostaje wyłącznie drugi śpiewak.
W ogóle niewiele na płycie hip hopu. Przynajmniej w warstwie wokalnej. Tego typu wpływy przeniknęły teraz do podkładów. Dają potężny (świetne brzmienie bębnów) groove. Jak w Bleed It Out czy wstępie Given Up. Ewidentnie rymowany jest tylko Hands Held High. Marszowy rytm, „kościelne” klawisze i coś w stylu chóru gospel, przywodzą na myśl Toy Soldiers Eminema.Podobny los spotkał elektronikę. Nie ma ewidentnych skreczy czy innych pierduł motywujących fakt, że zespołowy DJ bierze za coś kasę. Wiele jest za to drobnych smaczków, do wyławiania na słuchawkach... A jeżeli już trafiamy na coś ewidentnie sztucznego, może to być na przykład elektroniczne podbarwienie perkusji, jak ze starego Rolanda (Shadow Of The Day).
Dominuje gitarowy rock, w najróżniejszych odmianach. Od punkowego refrenu we wspomnianym Given Up, przez flirt z prawdziwym metalem w No More Sorrow po klimaty eteryczne, przywodzące na myśl... U2. Czyżby Rick Rubin przenosił jakiś wirus? Echa stylu Irlandczyków słychać w Valentine’s Day czy majestatycznej końcówce The Little Things Give You Away. Najpiękniejszego – obok In Between – utworu w zestawie.
Bo Linkin Park to przede wszystkim piękne kompozycje. Wciągające melodie. W połączeniu ze skierowaniem tekstów na konkretne problemy i aranżacyjną układanką – wszystko, czego należy oczekiwać od rasowego zespołu.
BARTEK KOZICZYŃSKI
archiwum
|
prenumerata
|
redakcja
|
newsletter
|
regulamin
|
kontakt/reklama
|
about us
2006 Orange Media s.c. Wszelkie prawa zastrzeżone
projekt: madonet